Podniósł Margot i z brzemieniem
przynęty |Vision |Bwin
„Podniósł Margot i z brzemieniem w ramionach pędził jak oszalały przez pola. Nuenen było oddalone o kilometr. Ogarnęła go trwoga, że dziewczyna umrze, nim on dotrze do wsi. O tej przedwieczornej godzinie mieszkańcy siedzieli przed domami. Musiał biec przez całą wieś. Dotarł wreszcie do domu Begemanów, kopnięciem otwarł drzwi i złożył Margot na kanapie w salonie. Matka i siostry zbiegły się zaraz.
— Margot otruła się! — zawołał. — Biegnę po doktora!
Pognał co tchu do wiejskiego lekarza, który właśnie zasiadł do wieczerzy.
— Czy pan jest pewny, że to strychnina — zapytał doktor.
— Tak wyglądało.
— I żyła jeszcze, kiedy przyniósł ją pan do domu
— Tak.
Gdy weszli do salonu, Margot wiła się w bólach na kanapie. Doktor pochylił się nad nią.
— To istotnie strychnina — oświadczył — ale zażyła jednocześnie coś innego, aby nie czuć bólów. Pachnie jak laudanum. Nie wiedziała, że to odtrutka.
— W takim razie utrzymamy ją przy życiu, panie doktorze — zapytała matka.
— Mam nadzieję. Trzeba natychmiast przewieźć ją do Utrechtu. Musi być pod ścisłą obserwacją.
— Czy pan może polecić jakiś szpital w Utrechcie
— Nie sądzę, aby szpital był w tym wypadku wskazany. Zawieziemy ją raczej do sanatorium dla nerwowo chorych. Znam doskonałe. Proszę kazać zaprząc. Musimy złapać ostatni pociąg z Eindhoven.“(4)
Katalog |pugowcy.pl |linki o suplementach
„Podniósł Margot i z brzemieniem w ramionach pędził jak oszalały przez pola. Nuenen było oddalone o kilometr. Ogarnęła go trwoga, że dziewczyna umrze, nim on dotrze do wsi. O tej przedwieczornej godzinie mieszkańcy siedzieli przed domami. Musiał biec przez całą wieś. Dotarł wreszcie do domu Begemanów, kopnięciem otwarł drzwi i złożył Margot na kanapie w salonie. Matka i siostry zbiegły się zaraz.
— Margot otruła się! — zawołał. — Biegnę po doktora!
Pognał co tchu do wiejskiego lekarza, który właśnie zasiadł do wieczerzy.
— Czy pan jest pewny, że to strychnina — zapytał doktor.
— Tak wyglądało.
— I żyła jeszcze, kiedy przyniósł ją pan do domu
— Tak.
Gdy weszli do salonu, Margot wiła się w bólach na kanapie. Doktor pochylił się nad nią.
— To istotnie strychnina — oświadczył — ale zażyła jednocześnie coś innego, aby nie czuć bólów. Pachnie jak laudanum. Nie wiedziała, że to odtrutka.
— W takim razie utrzymamy ją przy życiu, panie doktorze — zapytała matka.
— Mam nadzieję. Trzeba natychmiast przewieźć ją do Utrechtu. Musi być pod ścisłą obserwacją.
— Czy pan może polecić jakiś szpital w Utrechcie
— Nie sądzę, aby szpital był w tym wypadku wskazany. Zawieziemy ją raczej do sanatorium dla nerwowo chorych. Znam doskonałe. Proszę kazać zaprząc. Musimy złapać ostatni pociąg z Eindhoven.“(4)
Katalog |pugowcy.pl |linki o suplementach