- Pani pani dokąd
druty oporowe |meble wypoczynkowe |APARATY CYFROWE
„— Pani... pani dokąd — pyta dziecko.
— Do Warszawy.
—Warszawa Boże Abrahamów, Boże Dawida! Do Warszawy — to mówi stary człowiek. Wyciąga chude ręce w niebo czerwone i woła, krzyczy w to niebo
— Hitler w Pułtusku! Nie idź do Warszawy!
Nie czeka na moją odpowiedź, pociąga dziecko, ucieka w dół. Patrzę za nimi, potem w łunę. Stoję już na szczycie wzgórka. To nie zachód słońca, to pożar. Obok mnie przebiegają w popłochu Żydzi. Stare kobiety unoszące tobołki, pierzyny, dzieci. Przebiegają dziewczyny lekkie i czarne z oczyma do gwiazd podobnymi, z dłońmi uniesionymi ku włosom. I chłopcy pejsaci, przyszli rabini, wyznawcy Boga Abrahamów. Pędzi ten tłum z setki, może i więcej ludzi złożony. Z każdych ust słyszę jedyne słowo Hitler, Hitler, Hitler...
Ostatni stary, najbardziej już zmęczony, nic nie mówi. Tak odchodzą wszyscy w czarny dół, ciągle w czarny dół — w dolinie noc już zapada.
Nie znam nazwy płonącego miasteczka. Skręcam w polną drogę i mały lasek. Łąka w rosie i mgle. Stóg siana, ścielę sobie legowisko, muszę odpocząć przed jutrem. Noc październikowa zimna, wtłoczona w milczenie gwiazd. Coś twardego uwiera mnie w plecy, brak mi siły, żeby sprawdzić co to. Myśli znęcają się nade mną, przywołują obrazy już niepowrotne, twarze bliskie oddalone przez czas i może śmierć. Nie zasnę.“(12)
Prywatna opieka medyczna |citroen serwis warszawa |Katalog telefonów komórkowych
„— Pani... pani dokąd — pyta dziecko.
— Do Warszawy.
—Warszawa Boże Abrahamów, Boże Dawida! Do Warszawy — to mówi stary człowiek. Wyciąga chude ręce w niebo czerwone i woła, krzyczy w to niebo
— Hitler w Pułtusku! Nie idź do Warszawy!
Nie czeka na moją odpowiedź, pociąga dziecko, ucieka w dół. Patrzę za nimi, potem w łunę. Stoję już na szczycie wzgórka. To nie zachód słońca, to pożar. Obok mnie przebiegają w popłochu Żydzi. Stare kobiety unoszące tobołki, pierzyny, dzieci. Przebiegają dziewczyny lekkie i czarne z oczyma do gwiazd podobnymi, z dłońmi uniesionymi ku włosom. I chłopcy pejsaci, przyszli rabini, wyznawcy Boga Abrahamów. Pędzi ten tłum z setki, może i więcej ludzi złożony. Z każdych ust słyszę jedyne słowo Hitler, Hitler, Hitler...
Ostatni stary, najbardziej już zmęczony, nic nie mówi. Tak odchodzą wszyscy w czarny dół, ciągle w czarny dół — w dolinie noc już zapada.
Nie znam nazwy płonącego miasteczka. Skręcam w polną drogę i mały lasek. Łąka w rosie i mgle. Stóg siana, ścielę sobie legowisko, muszę odpocząć przed jutrem. Noc październikowa zimna, wtłoczona w milczenie gwiazd. Coś twardego uwiera mnie w plecy, brak mi siły, żeby sprawdzić co to. Myśli znęcają się nade mną, przywołują obrazy już niepowrotne, twarze bliskie oddalone przez czas i może śmierć. Nie zasnę.“(12)
<<<< EOM - Chociażby Widzi pani
| - Mój drogi - mówił >>>>
Prywatna opieka medyczna |citroen serwis warszawa |Katalog telefonów komórkowych